• Oszczędzaj skutecznie!
img

Suszarka do ubrań czy suszenie na grzejniku — rachunek przed jesienią

Wrzesień jeszcze pozwala suszyć pranie na balkonie, ale każdy, kto mieszkał w bloku zimą, zna dalszy ciąg tej historii. Mokre koszule na grzejnikach, zaparowane szyby rano i ten charakterystyczny zapach wilgoci w sypialni. Co roku o tej porze wraca więc pytanie: czy suszarka bębnowa to fanaberia, czy sprzęt, który realnie ułatwia życie? Policzmy to na spokojnie, zanim zacznie się sezon grzewczy i sezon promocji na AGD.

Suszenie na grzejniku nie jest darmowe

Intuicja podpowiada, że rozwieszenie prania nic nie kosztuje. Fizyka mówi co innego. Z jednego wsadu pralki odparowują w mieszkaniu mniej więcej 2–3 litry wody, a energię do tego odparowania dostarcza kaloryfer, czyli nasz rachunek za ogrzewanie. Do tego wilgotność w pomieszczeniu skacze, więc częściej wietrzymy — i znowu grzejemy od nowa. Najgorszy scenariusz to zagrzybione naroża ścian, których osuszanie i malowanie kosztuje więcej niż niejedna suszarka. Nie wspominając o tym, że rozstawiona suszarka pokojowa przez pół zimy okupuje pół pokoju.

Ile naprawdę kosztuje cykl w suszarce

Współczesne suszarki z pompą ciepła to zupełnie inna liga niż stare kondensacyjne z grzałką. Model w klasie A+++ zużywa na pełny wsad około 1,5–2 kWh, czyli przy obecnych stawkach mniej więcej złotówkę do dwóch za cykl. Przy trzech praniach tygodniowo wychodzi kilkanaście złotych miesięcznie. Starsze konstrukcje z grzałką potrafią pobrać dwa razy tyle, dlatego przy zakupie warto patrzeć nie na samą cenę, ale na etykietę energetyczną — różnica w rachunkach przez dziesięć lat użytkowania spokojnie przekroczy różnicę w cenie zakupu.

Ceny? Sensowne suszarki z pompą ciepła zaczynają się w okolicach 1500–1800 zł, a jesienne akcje promocyjne w marketach z elektroniką regularnie zbijają popularne modele poniżej tej granicy. Szczyt przecen przypada tradycyjnie na listopad, ale wybór bywa wtedy loterią — kto potrzebuje sprzętu na już, nie musi czekać.

Kiedy suszarka się broni, a kiedy nie

Powiedzmy szczerze: nie każdemu się to opłaci. Osoba mieszkająca samotnie, piorąca raz w tygodniu, z dużym balkonem i suchym mieszkaniem, może spokojnie machnąć ręką. Rachunek zmienia się błyskawicznie przy rodzinie z dziećmi, gdzie pralka chodzi niemal codziennie, a miejsca na rozwieszanie brakuje. Podobnie w małych mieszkaniach bez balkonu i w lokalach z tendencją do wilgoci — tam suszarka pracuje też jako cichy strażnik ścian przed grzybem.

  • Za suszarką: częste pranie, mało miejsca, wilgotne mieszkanie, ręczniki i pościel miękkie jak z reklamy.
  • Przeciw: rzadkie pranie, dostęp do suszarni lub balkonu, dużo ubrań delikatnych, których do bębna wrzucać nie wolno.

Werdykt przed sezonem

Jeśli zimą pranie wisi u nas na każdym kaloryferze, suszarka z pompą ciepła zwróci się szybciej, niż się wydaje — w kosztach ogrzewania, czasie i zdrowszym powietrzu w mieszkaniu. Kupować warto teraz albo wyczekać listopadowych przecen z konkretnym modelem na liście. A jeśli zostajemy przy grzejniku, to chociaż z głową: wietrzyć krótko i intensywnie, nie suszyć w sypialni i trzymać higrometr na oku, żeby wilgotność nie przekraczała sześćdziesięciu procent. Więcej informacji: ding.pl.

Zobacz również